Relacja z zawodów "XIII Międzynarodowy Puchar Głowatki 2006 r."

Jeśli panna, myśląc o swym ukochanym, usłyszy pianie koguta, oznacza to, że najprawdopodobniej jeszcze w tym roku wyjdzie za mąż. Podobnie wędkarze, słysząc o XIII Pucharze Głowatki, zaczynającym się 13 i (o zgrozo!) w piątek, byli pewni, że złowią swoją rybę życia...

Dlatego nie bacząc na wszelkie przesądy, stawili się w liczbie 83 na koronie zapory w Niedzicy, gdzie szczelnie wypełnili salę konferencyjną. Prezes Klubu Wojtek Krasnopolski, powitał wszystkich i otworzył imprezę. Następnie głos zabrał prof. Andrzej Witkowski, a po nim prof. Krzysztof Goryczko. Naukowcy przedstawili sposoby ochrony głowacic w europejskich rzekach, a ich słowa wzbudziły ogromne zainteresowanie. Wędkarze opowiadali o swoich doświadczeniach i zadawali pytania, na które profesorskie grono udzielało wyczerpujących odpowiedzi. Po dokonaniu wpisów do pamiątkowej kroniki Klubu, wędkarze podążyli na Polanę Sosny, gdzie czekała na nich prawdziwa góralska uczta. Sącząc ze szklanych i glinianych naczyń życiodajne trunki, z lubością słuchali opowieści o głowacicach i krzepili się przepysznym jadłem. Wiwatom i śpiewom nie było końca, zabawa trwała do późnej nocy, kiedy sen i nadmiar emocji zmusił towarzystwo do odszukania hotelowych pieleszy.

W sobotni poranek na Polanie Sosny panował nastrój świąteczny i radosny. Wśród ciszy i skupienia wędkarze wpuścili w zbyry Dunajca narybek i 90 - cm głowacicę. Ryby śledzone czujnymi oczami obecnych, pochodziły z Ośrodka Zarybieniowego w Łopusznej. Następnie, gdy emocje opadły, towarzystwo zasiadło przy stołach, każdy skromnie wypił „kufelek albo dwa”, jadł potrawy regionalne serwowane przez koło gospodyń wiejskich z Łapsz Niżnych. Odkąd szatan wynalazł i rzucił na rynek przynęt wędkarskich woblery (o gumach nawet nie wspomnę), życie łowcy głowacic stało się i łatwiejsze, i trudniejsze zarazem. Kiedyś wystarczyła tak naprawdę dobra blacha, dziś bywa różnie. Jednak wśród biesiadników, którzy o 14.00 zaczynali łowienie panowało zgodne przekonanie: głowatkę guzik obchodzi na co się ją łowi, problem w tym nie na co, ale jak ją łowić skutecznie. Teorię tę udowodnił w sobotę Witold Kutyba, łowiąc w Kłodnem 80-centymetrową „dziką głowę” na woblera, a potwierdził w niedzielę Józef Efinowicz z Ziębic, łowiąc o 11:00 rybę wpuszczoną dzień wcześniej do Dunajca. Miejsce wpuszczenia głowy, było od soboty bombardowane woblerami, ta jednak wybrała jaskrawą obrotówkę (...). W niedzielę o 14.00 prezes klubu na głowę zwycięzcy, kolejnego „gazdy od głowatek” Witolda Kutyby nałożył kapelusz góralski z orlim piórem, wręczył mu góralską ciupagę oraz wspaniały puchar przechodni, ufundowany przez prof. A. Witkowskiego

W tym roku fantów na licytacji, która odbyła się w sobotę po uroczystej kolacji w hotelu Pieniny, było wyjątkowo dużo. Każdy mógł znaleźć coś stosownego dla siebie. Były drewniana rzeźba głowacicy, trofea, lampy solne, grafika wykonana specjalnie na aukcję przez naszego klubowicza Krzysztofa Trusza - plastyka i wykładowcę Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, ciekawe trunki z procentami i niezliczona ilość sprzętu wędkarskiego, poczynając od błystek i żyłek ,a kończąc na wędkach, kołowrotkach i woderach. Walka była ostra! Temperatura i temperament licytujących wzrastały z minuty na minutę, a najbardziej zapalczywi w ferworze walki potrafili przebijać swoje oferty nawet dwukrotnie . Nikt nie szczędził gotówki mając na uwadze szczytny cel, jakim jest zarybienie Dunajca. Padł swoisty rekord - zebrano 13 600 zł. Dzięki temu Klub w tym roku wpuści do Dunajca i Popradu 2 tys. sztuk głowatek 3-letnich (30cm i więcej).

Współorganizatorzy: ZEW Niedzica SA, gminy: Czorsztyn i Łapsze Niżne, Stowarzyszenie Flisaków Pienińskich..

Sponsor generalny: Stowarzyszenie Polskich Importerów i Producentów Sprzętu Wędkarskiego

Patronat medialny: Wędkarski Świat

Sponsorzy: Design Fishing, JAXON Andrzej Podeszwa, SALMO, Kenart, BALSAX, SPINWAL, GRAFF, BARWENA, KAWALEC, MAX, EXPERT, Salix-Alba, MARLIN Kraków, KONGER, YORK, EUROMET, TAIMEN, ELEGANT, ANGEL-SPORT, CUPIDO, ATO, PATMA, KRYSZTAŁOWY ŚWIAT, ŻYWIEC TRADE i pozostali, których nie sposób wymienić.


Relacja z zawodów "XII PUCHAR GŁOWATKI" 14-16. 10. 2005 r.

Feliks Choynowski łowił pstrągi tylko dlatego, że głowacic w Dunajcu wtedy nie było. Dziś prawdziwi łowcy jadą już prosto na Puchar Głowatki...

Stawiło się ich 94, w pełnym rynsztunku, na XII już Puchar Głowatki. 14 października o godz. 17.00, szczelnie wypełnili salę konferencyjną na koronie zapory w Niedzicy. Prezes Klubu Wojtek Krasnopolski, zapewnił – witając przybyłych, że naprawdę nikomu nic się na Pucharze nie stanie (szczękościsk głowatek!). Po brawach i wiwatach, głos zabrał prof. Andrzej Witkowski, a po nim prof. Krzysztof Goryczko. Naukowcy opowiadali o tarle i hodowli głowacic. Wykłady wzbudziły ogromne zainteresowanie, a następnie gorącą dyskusję i wymianę poglądów. Wędkarze opowiadali o swoich doświadczeniach i zadawali pytania, na które kadra naukowa udzielała ochoczo wyczerpujących odpowiedzi. Po dokonaniu wpisów do pamiątkowej kroniki Klubu, wędkarze udali się na Polanę Sosny, rozpoczęła się zabawa przy góralskiej muzyce i pysznym jedzeniu. Nastał czas opowieści o głowacicach, które bardziej lub mniej wiarygodne, snuły się po XIX wiecznym spiskim dworze; na stołach dymiło mięsiwo, panowie raz po raz sięgali do kielichów, a z gardeł same wyskakiwały pieśni, zwane biesiadnymi. Zabawa trwała do późnej nocy, kiedy sen i nadmiar emocji zmusił towarzystwo do udania się na miejsce spoczynku. Jednak i tam, w niektórych pokojach, zabawa szalała do rana…

Poranek przywitali uczestnicy Pucharu, na Polanie Sosny, gdzie przy dźwiękach góralskich skrzypiec, błysku fleszy, w zbyry Dunajca symbolicznie wpuszczono narybek i 80 cm głowacicę. Ryby śledzone w nurcie oczami obecnych i obiektywem kamery telewizyjnej, pochodziły z Ośrodka Zarybieniowego w Łopusznej. Potem towarzystwo zasiadło przy stołach, każdy skromnie wypił kufelek albo dwa, jadł potrawy regionalne serwowane przez koła gospodyń wiejskich z Czorsztyna, Łapszy Nożnych i Słowacji, zachwycał się urodą góralek tańczących na scenie.

Moce piekielne każą łowcy głów wierzyć, że akurat teraz jest ten czas, kiedy głowatki żerują. Na Polanie Sosny ta wiara była tak silna, że gdy wieczorem do bazy w hotelu „Pieniny” wędkarze przywieźli aż 3 głowatki, nikogo to nie zdziwiło (choć było to niebywałe wydarzenie). Darek Materna złowił okaz o długości 96 cm, Jurek Bolanowski – głowatkę 86 cm, a Franek Paluch – 82 cm. Wszyscy wznosili wiwaty na cześć łowców, a następnie udali się na zasłużoną obiado- kolację. Następnego dnia niestety głowacice już nie reagowały ani na prośby, ani na groźby wędkarzy – po prostu zachowywały się normalnie. Niejeden wędkarz został sprowadzony z powrotem na ciernistą drogę sukcesu – na który bardzo często trzeba pracować lata. Wszak jest to ryba, na której złowienie niektórzy czekają całe życie… Kolejnym „gazdą od głowatek” został Darek Materna, na którego głowę prezes Klubu nałożył kapelusz góralski z orlim piórem, a my pokazaliśmy światu, że potrafimy się bawić, łowić i zarybiać.

Członkowie Krakowskiego Klubu Głowatka, wzięli z Krakowa jedną z najpiękniejszych tamtejszych cech: gospodarność. Dzięki niej, udało się przekonać włodarzy tych ziem do idei Pucharu, a oni uzyskali środki z Unii Europejskiej (INTERREG III A) na działalność ekologiczną i promocję wędkarstwa w regionie. Wsparcie nadeszło również z firm wędkarskich , ale nie tylko (sponsorem generalnym była Rafineria Trzebinia). W tym roku fantów na licytacji było wyjątkowo dużo. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Były rzeźby solne i drewniane , obrazy ,trofea ,historyczne pucharowe znaczki , ciekawe trunki (wśród nich profesorska trawarica z rozmarynem i słynna prezesowska dereniówka.) i niezliczona ilość sprzętu wędkarskiego poczynając od błystki i żyłki ,a kończąc na gore-tex’ach i karpiowych fotelach. Walka była ostra ! Temperatura i temperament licytujących wzrastały z minuty na minutę , a najbardziej zapalczywi w ferworze walki potrafili przebijać swoje oferty nawet dwukrotnie . Nikt nie szczędził gotówki mając na uwadze szczytny cel jakim jest zarybienie. Padł swoisty rekord - zebrano 12 430 zł. Dzięki temu Klub w tym roku wpuścił do: Jeziora Czorsztyńskiego 1 tys. szczupaków od 30 do 40 cm, a do Dunajca i jego dopływów: 7 tys. głowatek 1+, 1,5 tys. pstrągów potokowych 1+ i kilkadziesiąt pstrągów potokowych o wadze od 1,5 do 3 kg , to jeszcze nie koniec !

Organizator:Krakowski Klub Głowatka

Współorganizatorzy:ZEW Niedzica SA, gminy: Czorsztyn i Łapsze Niżne.

Sponsor generalny:Rafineria Trzebinia

Patronat medialny:Wędkarski Świat

Sponsorzy: DESIGN FISHING, SALMO, MAX, "EXPERT", MEDUZA, TAIMEN, NORMARK POLSKA, ANDRZEJ PODESZFA EKS.-IMP., ABRAMIS, KSK, KONGER, GRAFF, WIREK, EXSORI BIS POLSKA, TaaaKA RYBA, HURCH FLYFISHING POLAND, TRISTAR, ANGEL-SPORT, KENART, AS-WISO, KRYSZTAŁOWY ŚWIAT, WĘDKARZ POLSKI, WIADOMOŚCI WĘDKARSKIE, KOPALNIA SOLI WIELICZKA TRASA TURYSTYCZNA, CORMO-FISHING POLAND, RAPA FISHING TACKLE, WĘDKARSTWO MOJE HOBBY, SALIX ALBA, SOFTBUT-KRISBUT, ELE-GANT, JURAJSKA-SPÓŁDZIELNIA PRACY, SOKPOL, BROWARY ŻYWIEC, OSADA - SOBEL, RAPY, EUROMET, TRIADA, SPINNEX i pozostali, których niesposób wymienić.
Copyright by twojewww.com
ostatnia aktualizacja 04.04.2007